Rocznica – dzień dobroci dla żony

Małżonkowie chętnie na siebie narzekają, ale to oczywiście z miłości. Zdarza się, że zamiast kolejnej awantury, mąż postanawia zrobić żonie miły prezent. Nic tak nie ucieszy kobiety, jak romantyczna podróż.

Mężczyźni tak naprawdę są mili i kochani, ale skrzętnie to ukrywają. Czasami z bliżej nieokreślonych powodów chcą zrobić coś miłego dla swoich żon. Co może uszczęśliwić kobietę w kolejną rocznicę ślubu?

Romantyczny weekend

Podobno najlepszym sposobem na niezapomnianą randkę jest wyjazd na weekend w jakieś zaciszne i eleganckie miejsce. Wywiezienie kobiety pod namiot do lasu nie zadziała w każdym przypadku. Jednak kilka nocy w pałacu, to już coś bardziej pasującego do księżniczki.

Dolny Śląsk słynie z tego typu atrakcji. Jednym z bardziej znanych hoteli jest Pałac Staniszów. Weekend w górach połączony z ekskluzywną kolacją, czyli okazją na wytworne stroje, bolerka, rękawiczki, na pewno zadziała… ożywczo. Pewnie nie ma kobiety, której nie ucieszyłby taki prezent.

Zawsze można też wybrać wycieczkę do któregoś z dużych polskich miast, np. do Wrocławia lub Krakowa i romantyczne spacery. Wszystko jednak zależy od upodobań i zachcianek. Jednak kolacja w ekskluzywnych wnętrzach pałacu w środku niczego, to bardziej sprzyjająca romansom wizja.

Dlaczego nie po prostu kwiaty?

Nie, kwiaty też. Jednak to nie wystarczy. Raz na jakiś czas, a szczególnie w rocznicę ślubu, mąż powinien ugłaskać swoją żonę. Głównie po to, żeby miała siłę na kolejny rok u jego boku i rzadziej myślała o tym, ile arszeniku uczyni ze schabowego ostatni posiłek.

Co wspólnego ma wiosna i siłownia?

Kończy się zima. Wychodzimy z wielkich swetrów i ciepłych spodni, a tu niespodzianka. Zimowa tkanka tłuszczowa odmawia współpracy z wiosenną spódniczką mini! Jak trwoga to… na siłownię!

W marcu wszyscy już mają szczerze dosyć zimowego chłodu, kożuchów i czapek z pomponem. Pierwsze cieplejsze dni sprawiają, że paniom marzą się stroje kąpielowe dwuczęściowe oczywiście, i zwiewne sukienki na lato. Zimowy leń najczęściej wyszedł nam bokiem, i to nad spodniami, więc zaczyna się wiosenno-letnia pogoń za szczupłą sylwetką.

Dieta cud

Pierwszy histeryczny krok po 2 kg mniej to oczywiście cudowna dieta. Gazety i portale internetowe wykorzystują tę kobiecą słabość i już od pierwszych słonecznych dni namawiają nas na zmniejszenie porcji jedzenia. Masochistyczna skłonność płci żeńskiej każe testować na sobie dziwne diety niewiele różniące się od głodówek.

Fitness, jogging, rower, rolki…

Wiosna sprawia, że ludzie tłumnie uprawiają jogging, spalają tkankę na rowerach i oblegają siłownię. Jak na dzwonek panie pędzą na najcięższe z treningów fitness, a panowie pompują bicepsy na „siłkach”. Pocimy się, męczymy i dręczymy, tylko po to, żeby wcisnąć się w szorty i paradować dumnie po plaży.

To wiosenne wariactwo służy oczywiście zdrowiu, a przede wszystkim urodzie. Co by było jednak, gdybyśmy na zimę nie przerywali ruchu i nie chowali się w gawrach jak niedźwiedzie? Skąd w nas potrzeba zimowej hodowli kilogramów? Może to naturalna kolej rzeczy? Zima usypia naszą próżność.