Nie chce jeść mleka!

Sposoby na niejadka.

Czy Twoje dziecko najchętniej żywiłoby się zabawkami a w międzyczasie najchętniej zjadłoby to co ty masz na talerzu? Czy na widok słoiczka z owocowym przecierem nagle przypomina sobie jak bardzo jest senne albo udowadnia Ci, że umie bardzo mocno zacisnąć usta? W takim razie jesteś rodzicem niejadka. Chyba mało który rodzic nie ma problemów z żywieniem Swojej pociechy. Najczęściej jesteśmy niezadowoleni, gdyż za mało je, nie chce mleka, nie chce kaszki, albo nie chce obiadu. Są też tacy, który drapią się po głowie jak ograniczyć ilość pożywienia jaką wchłania ich dziecko. No cóż, panaceum chyba do końca nie odnaleziono, ale być może przynajmniej zapewnimy Wam tym artykułem duchowe wsparcie i podsuniemy parę sztuczek na niemowlaka.

Nie chce jeść mleka?

To chyba największe rozczarowanie, bo przecież to właśnie mleko przez pierwszy rok stanowi podstawę żywienia niemowlaka. Sposób? Pewnie jest ich tyle ile jest dzieci ;-) Oto przykłady:

  1. Pierwszy sprawdzony sposób: jeśli do tej pory karmiłaś piersią, a teraz masz podać butelkę z mlekiem, niech na początku będzie to butla ze ściągniętym mlekiem mamy. Najlepiej, aby taki posiłek podał dziecku tata. Wtedy dziecko nie będzie niecierpliwie dobierać się do stanika, bo przecież tata go nie ma ;-)
  2. Gdy przyzwyczai się do butelki możesz zacząć mieszanie swojego mleka z mieszanką. Stopniowo. Jeśli jest to 5 miarek mleka to na początek najlepiej pierwszego dnia podać 4 miarki mleka mamy i jedną miarkę mleka modyfikowanego. Kolejnego dnia proporcjonalnie 3 do 2 i tak, aż do osiągnięcia samej mieszkanki.
  3. A co jeśli dziecko nie chce pić mieszkanki? Może mu nie smakuje? Cóż, jeśli nie jest alergikiem można spróbować podać parę i wybrać tę, która najlepiej dziecku smakuje. Jeśli jest alergikiem to chyba nie mamy za bardzo wyboru. Ale i na to są sposoby.
  4. Alergicy. Sposoby na Bebilon Pepti albo Nutramigen? Mieszanki te można na początek „słodzić” przecierem z jabłek albo marchewki. Niektórzy robią mleko na soku dla niemowląt. Pamiętajmy jednak, że taki posiłek jest bardziej kaloryczny, więc dziecko szybciej i na dłużej się naje. Odradzamy słodzenia mleka glukozą. To właściwie puste kalorie. Jeśli dziecko przyzwyczai się do nowego zapachu mleka stopniowo wycofujemy się z dodatków owocowych. Powinno się udać.
  5. Jeśli dziecko nadal nie chce pić mleka to może musi je pić w większych odstępach czasowych lub częściej ale mniejsze ilości? To też warto wypróbować.
  6. Niektóre dzieci lubią mleko tylko z dodatkiem paru łyżeczek kaszki. Takie mleko oczywiście jest bardziej sycące, pamiętajmy o tym.
  7. Mleko mlekiem, a może to wina butelki? Butelki to ważny wybór. Tak samo jak smoczek w butelce. Smoczek nie może mieć za małego, ani za dużego otworu. Za mały otwór zniechęci dziecko do ssania, natomiast duży zaleje dziecko, które może się zakrztusić i nie zechce już pić ze strachu przed powtórką z rozrywki. Zawsze, więc należy sprawdzić jakim strumieniem wypływa mleko z butelki. Najlepiej jeśli ze swobodnie opuszczonej butli mleko spada kropelkami mniej więcej co sekundę, nie może lać się ciurkiem ani wcale nie wypływać samoistnie. Wybór butelki to kolejny punkt obowiązkowy. Butelka nie może się zapowietrzyć, bo to uniemożliwi dziecku ssanie i zamiast mleka będzie zasysało powietrze. To doprowadzi do wzdęcia, kolki albo bólu brzucha malca. Pamiętajmy, aby wybierać najlepszej jakości akcesoria dla niejadków (i nie tylko dla nich).
  8. No cóż, dalej nie chce jeść mleka? To niezdrowe dla zębów, ale niektóre niemowlaki zjedzą ile fabryka dała na tzw. śpiocha. Wtedy takiemu omdlałemu po posiłku dziecku należy po wypitej butli oczyścić zęby mokrą gazą. Najlepiej dodatkowo dać na sam koniec do popicia parę łyczków wody – oczywiście z innej butelki. Wtedy ogranicza się ryzyko próchnicy. Nie polecamy tego sposobu, ale niestety czasem tak jest, że tylko wtedy maluch jest w stanie się najeść. Gdy jednak maluchowi wyrosną już pierwsze mleczki, postarajmy się o to, aby nie zasypiał na butelce.
  9. A może maluch podczas picia mleka ma za dużo bodźców w koło, może ciągle je mleko w innym miejscu? Może jest za głośno, a może zbyt jasno? A może chce się mocno przytulić do osoby karmiącej ;-)? A może lekko pobujać w trakcie jedzenia? Radzimy popróbować co ukoi nerwy naszego malca i co sprawi, że chętniej weźmie do buzi smoka. A może w trakcie karmienia ponucić ulubioną piosenkę? Czasem naprawdę to wystarczy, aby maluch się wyciszył i zjadł w spokoju.
  10. Czasami pomagają także w miarę stałe pory posiłków. Ustalcie pewny tryb dnia i po tygodniu maluch powinien sam zacząć się domagać jedzenia w danej godzinie. Jeśli nie to macie typowego Tadka niejadka, ale na pewno znajdziecie na niego Swój tajemny i tylko Wam znany sposób. Oby tylko starczyło Wam na to cierpliwości, która może okazać się nie tylko skarbem ale i ukojeniem dla dziecka ;-)
  11. I pomimo sprawdzenia tych wszystkich punktów nie chce pić mleka? Może czas pójść do pediatry i ustalić co może być tego przyczyna? Czasami dziecko nie chce ssać przy ząbkowaniu, gorączce lub podczas choroby. Jeśli ma anemię i podajecie mu żelazo może mieć lekko osłabiony apetyt. Bądźcie czujni.

Czyszczenie monet – czego nie robić z monetami.

Przed przystąpieniem do czyszczenia monet zapoznaj się z kilkoma zasadami, które ustrzegą je przed nieodwracalnym zniszczeniem.

Zasady ogólne:

Czyszczenie mechaniczne.
Nigdy nie poleruj monet, nie stosuj past polerskich ani past do zębów z granulkami, które powodują zarysowania. Nie czyść monet szczotkami, piaskiem ani żadnymi narzędziami.  Takie działanie zniszczy zewnętrzną warstwę monety. Nie należy także w ten sposób pozbawiać monety nalotów.

Czyszczenie środkami chemicznymi.
Ogranicz stosowanie środków chemicznych, które mogą naruszyć strukturę monety. Środek chemiczny dobierz do tworzywa z jakiego zrobiona jest moneta. Czyszczenie zacznij od najmniej inwazyjnej metody, czyli czyszczenia monety wodą z mydłem.

Czyszczenie nalotów.
Nie usuwaj patyny ze starych monet. Jest ona ochroną przed dalszym utlenianiem. Patyna stanowi ozdobę starej monety i nadaje jej wartość historyczną. Dodatkowo zabezpiecza ją przed dalszym utlenianiem. Zdrapanie patyny czy śniedzi powoduje efekt odwrotny do zamierzonego – moneta zaczyna korodować na nowo, znacznie szybciej i głębiej niż za pierwszym razem. Nowo powstała patyna nie będzie jednak tak wartościowa, jak ta oryginalna, a „nowa” ucieszy oko dopiero za wiele lat.

Mniej pomocy państwa, więcej podatków!

Dlaczego taki postulat? Domagamy się aby:

  1. zlikwidowano program „Rodzina na Swoim”
  2. wprowadzono podatek katastralny

Dlaczego?

Zbójecki program „Rodzina na Swoim”, zwany także „Deweloper na Naszym” wcale nie służy — wbrew naiwnym założeniom — rodzinom starającym się o swoje pierwsze mieszkanie. Pomaga wprawdzie spłacać połowę odsetek przez 8 lat, ale banki skwapliwie tak naliczają swoje prowizje od tego kredytu, aby kredyt de facto był droższy (pomimo że początkowa rata kredytu jest lekko niższa niż w normalnym kredycie). A co będzie po 8 latach, gdy nie będzie już dopłat? Odpowiedź jest prosta: wyższe raty niż w normalnym kredycie.
RnS okrada podatników także w inny sposób. Deweloperzy specjalnie dostosowują swoją ofertę do tych limitów, żeby większość mieszkań mogła być kupiona z tym programem. W związku z tym, pułap dopłat RnS wyznacza minimalną cenę mieszkań. Nikt nie będzie sprzedawał mieszkań taniej, skoro tak właśnie ustalone zostały oficjalne limity pomocy państwa. Swoją drogą, doskonały pomysł, żeby państwo odgórnie regulowało ceny w gospodarce rynkowej…

Brak podatku katastralnego skutkuje tym, że leżą odłogiem w miastach ogromne tereny, których właściciele nie chcą się ani pozbyć ani w nie inwestować bo „ziemia to najlepsza inwestycja” i „ziemia jeść nie woła”. Oto przykłady takich kwiatków w Warszawie: pola buraków 1, pola buraków 2, pola buraków 3, gruz w centrum 1, gruz w centrum 2. Po wprowadzeniu podatku od katastralnego można być pewnym, że właściciele szybko się pozbędą takich terenów, co spowoduje spadek cen gruntów i obniżenie kosztów budowy. Oczywiście podatek powinien być symboliczny dla rodzin posiadających jedno mieszkanie i rosnąć progresywnie za każdą kolejną nieruchomość. Dzięki temu, można by było obniżyć inne podatki, składki i wszelkie inne daniny — żeby opodatkowana była nadmierna własność a nie praca budująca nasz wspólny dobrobyt.

Poprzez utrzymujące się wysokie ceny mieszkań następuje drenowanie pieniędzy z kieszeni Polaków do systemu bankowego. Spłacając połową pensji przez całe życie 30-metrową klitkę na krańcach miasta nie można sobie pozwolić na kupowanie niczego innego poza podstawowymi artykułami. Takie życie nie sprzyja ani zadowoleniu, szczęściu, ani decyzjom do posiadania większej ilości dzieci. Nie sprzyja także rozwojowi gospodarki, gdyż nie będzie pieniędzy na bardziej wyszukaną konsumpcję i tym samym spowoduje spadek dochodów państwa z tytułu podatków od obrotu. Sztuczne utrzymywanie wysokich cen mieszkań jest niewątpliwą zbrodnią przeciwko Polsce.

Oblicz na kalkulatorze swoją zdolność kredytową i zastanów się ile w rzeczywistości powinny kosztować przeciętne duże mieszkania, dla przeciętnej licznej rodziny z przeciętnymi zarobkami.

Najczęściej powtarzane błędne argumenty
Coś jest warte tyle, ile ktoś za to zapłaci

Zwykle jest to prawda. Jednak zdarzają się okresy, kiedy ceny artykułów są sztucznie napompowane. Tego typu sytuacje miały miejsce wielokrotnie w historii na różnych rynkach (na przykład XVII-wieczna tulipomania), a ostatnio wielokrotnie w nieruchomościach. Kilka przykładów takich baniek można zobaczyć tutaj, wraz z opisem jak to się zakończyło.

Ceny miały spadać, a tymczasem nic gwałtownego się nie dzieje

Rynek nieruchomości nie jest rynkiem giełdowym czy walutowym. Posiada dużą inercję i zmienia się dość powoli. Dlatego jeśli wzrosty trwały od około 2005 do 2009 roku, to należy zakładać że spadki będą trwać przynajmniej tyle samo. Dzieje się tak z prostej przyczyny, że łatwiej sprzedającym zaakceptować wzrost cen niż pogodzić się ze spadkiem. Na przykład jeśli pani X chce sprzedać mieszkanie w bloku, to jej tok rozumowania będzie mniej więcej taki: ‚Skoro Kowalscy roku temu sprzedali takie samo mieszkanie piętro niżej za 400 tys, to dlaczego ja mam swoje teraz sprzedawać za 350? Stracę na tym 50 tysięcy.’ Nieprędko dotrze to pani X fakt, że już nigdy za takie mieszkanie nikt tyle nie zapłaci.

W Polsce brakuje 1-3 milionów mieszkań

Owszem, być może brakuje… ale komunalnych, dla ludzi, których raczej nigdy, po żadnej cenie nie będzie stać na własne mieszkanie. Jeśli zaś chodzi o mieszkania dla przeciętnie zarabiających mieszkańców kraju, liczba mieszkań w ofertach jest aż nadto wystarczająca. Dotyczy to zarówno rynku pierwotnego, który ciągle się powiększa, jak i ogromnego rynku wtórnego.
Równie dobrze można twierdzić, że w Polsce brakuje 38 milionów Bentley’ów, przecież każdy chce mieć swój… co z tego że nikogo na nie nie stać.

Taniej się nie da, bo takie właśnie są koszty budowy`

Kłamstwo. Przeczą temu dane GUSu. Przykład dla rynku Warszawskiego: różnica pomiędzy kosztem budowy — niech będzie i nawet 5000/m2, a średnią ceną sprzedaży 8000/m2 stanowi tylko i wyłącznie marżę deweloperów. Skoro da się tanio budować, to po co przepłacać?

Co za różnica ile to kosztuje, przecież kredyt hipoteczny spłaca się średnio w 8 lat

Z pewnością kiedyś tak bywało. Ale te statystyki dotyczą kredytów z lat 90-tych, kiedy rynek hipoteczny w zasadzie nie istniał. Kredyty były drogie (zatem dostępne dla najlepiej zarabiających), wymagały wkładu własnego, ze względu na niskie ceny nieruchomości nie były zbyt wysokie. Zatem zapewne wcale trudno nie było spłacić brakujące 100tys. kredytu w 8 lat.
Jak ma się to twierdzenie do obecnej sytuacji? Kredyty dawano niemal każdemu, na 300-400 tys. Niech zatem sobie każdy z Was obliczy jak realne byłoby zaoszczędzenie przy bieżących wydatkach dodatkowego 2.5 tys. zł miesięcznie na spłatę 300 tys. przez najbliższe 10 lat.

Widocznie tyle muszą kosztować nieruchomości w tym kraju

Szczerze polecam dogłębną lekturę artykułu. W skrócie wszędzie na świecie cena 1m2 w przyzwoitym miejscu wynosi mniej więcej średnią pensję brutto w danym mieście. Zatem dla Warszawy powinno to być około 5000/m2. Tymczasem za jedną pensję można kupić około 0.5m2.
Zobacz ile powinno kosztować Twoje mieszkanie lub porównaj ceny zakupu vs. ceny najmu mieszkania.

Masaż w ciąży cz. I

Masaż w ciążyKażda kobieta w ciąży marzy o rozluźniającym ją masażu, który ukoi bóle związane z dodatkowym obciążeniem jej ciała. Nic dziwnego, że coraz więcej pań zapisuje się na specjalne masaże dla ciężarnych.

Jest jednak możliwość, aby taka uczta i relaks dla ciała była codziennością. Wystarczy zapoznać się z poniżej opisanymi technikami i poprosić o masaż swojego partnera. Raczej Wam nie odmówi ;-) Przekonać go może fakt, iż masaż ten jest wyjątkowo prosty do wykonania, a kobiecie przynosi niesamowitą ulgę i relaks. Przedstawione techniki masażu mogą być stosowane podczas bóli przepowiadających poród jak i podczas bóli porodowych. Panowie – do dzieła!

Przed rozpoczęciem masażu należy upewnić się, iż można sobie na niego pozwolić. Zapytajcie lekarza prowadzącego o zgodę. Najczęstsze przeciwwskazania do masażu w ciąży to: ciąża patologiczna, podejrzenie możliwości poronienia, nadciśnienie czy cukrzyca.

Panie muszą pamiętać o tym, aby w trakcie masażu kontrolować swój stan fizyczny i w razie jakichkolwiek niepokojących objawów przerwać masaż. Jeśli jesteś masowana po raz pierwszy po sesji masującej możesz poczuć lekkie rozbicie i pogorszenie samopoczucia tym się nie przejmuj, to normalne. Organizm jednak szybko przywyknie do masaży, a Ty dzięki nim poczujesz się znacznie lepiej.

Zaczynamy od wygodnej pozycji.
Połóż się na boku (raz lewy, raz prawy – masujemy obie strony ciała). Jeśli leżysz na boku lewym pod głowę podłóż zwiniętą poduszkę, lewą nogę ułóż prosto wzdłuż ciała, a prawą  zgiętą połóż na podparciu (drugiej zwiniętej poduszce). Najlepiej i najwygodniej jest jednak kobiecie, kiedy ma dostępną specjalną poduszkę dla ciężarnych w kształcie rogala.

Rozluźniamy ciało
Jeśli już ułożyłaś się już w wygodnej pozycji teraz pozostaje Ci tylko rozluźnienie napiętych mięśni. Nawet nie czujesz jak bardzo mogą być spięte. Aby masaż był dla ciebie przyjemniejszy przed masowaniem zamknij oczy na 30 sekund i w myśli powtórz: „rozluźniam kark” czując to co robisz. Następnie pomyśl: „rozluźniam barki, plecy” itd. wykonując to o czym myślisz. Otwórz oczy i odczekaj kolejne 30 sekund.  Teraz jesteś gotowa do masażu w bardzo komfortowych warunkach!

Masujący:

  • Znajdź dla siebie wygodną pozycję. Nasmaruj swoje ręce oliwką i lekko rozetrzyj je tak, aby nabrały ciepła.
  • Długość całego masażu nie powinna przekraczać 15 minut po 7 minut na każdy z boków.
  • Nie masuj kości krzyżowej.

Masaż w ciąży cz. II

Masaż w ciążyTechniki masażu dla ciężarnych (przykład na lewym boku):

Gładzenie:
Przygotuj ciało partnerki do masażu. Gładzenie powierzchni jej pleców rozluźni ją, uspokoi i wyciszy. Gładź ciało jej pleców wzdłuż mięśni przykręgosłupowych po prawej stronie cała dłonią, ruchem płynnym i dość powolnym. Ilość przesunięć wzdłuż ciała – 10 razy.

Tym samym sposobem pogłaszcz partnerkę w obrębie talerza biodrowego (najlepiej obiema rękami. Na samym końcu pogłaszcz dłonią kark od ramienia do szyi 10 razy.

Rozcieranie:
Rozgrzanie ciała (skóry i mięśni) daje efekt głębszego rozluźnienia. Rozcierać można całą dłonią energicznym ruchem (mocniejszym lub słabszym wedle upodobań partnerki). Rozetrzyj mięśnie przykręgosłupowe (po prawej stronie ciała) do momentu wytworzenia się ciepła (można skutecznie rozcierać ciało nasadą dłoni). Następnie rozetrzyj nasadą dłoni talerz biodrowy 10 razy. Taką samą technikę zastosuj do roztarcia mięśni karku zachowując kolejność od ramienia do szyi.

Ugniatanie:
Technika głębokiego masażu, polegają na odciąganiu/łapaniu skóry wraz z mięśniem do góry. Ugniatanie należy stosować z odpowiednim wyczuciem, aby nie sprawić bólu partnerce. Ugniatamy te same partie, które były opisane do tej pory. Zaczynamy od mięśni przykręgosłupowych, a kończymy na szyi. Liczba powtórzeń 10 razy.

Po zakończeniu masażu w leżeniu na boku lewym (około 7 min), zaczynamy identyczny masaż na boku prawym z utrzymaniem takiego samego rytmu jak i czasu.

Pamiętajcie, że masaż prócz formy relaksu da wam też poczucie bliskości, tak potrzebnej w okresie ciąży.