Prezenty, które nie cieszą

Prezent to z reguły coś miłego, wyjątkowego i z całą pewnością sprawiającego radość. Są jednak pewne prezenty, które wywołują zupełnie odwrotną reakcję.

Zbliżają się Twoje urodziny, marzysz o grze komputerowej – nowość, hit – trąbisz o tym rodzinie, a w prezencie dostajesz filmy dokumentalne DVD o zwierzątkach parzących się na sawannie. Wydane piękne, w ozdobnym „boksie”, za kwotę przewyższającą znacznie to, o co prosiłeś. Rodzina jest wniebowzięta, że na 30 urodziny mogła Ci wręczyć tak trwały prezent. Pewnie bardziej ucieszyłyby Cię zabawki dla dzieci pow 2 lat, ale to nieistotne – wszyscy są dumni z daru, więc i Ty musisz się cieszyć. Oto lista prezentów, którymi możesz się zemścić przy następnej okazji.

Przeklęty kubek

Kubki są śliczne, kolorowe i wyjątkowe, ale nie na prezent. Kain zabił Abla właśnie za kolejny kubek z imieniem, który dostał od niego na urodziny.

Porcelanowe straszydełka

Lampki w kształcie piesków, skarbonki żaby, porcelanowe drzewka z kryształkowymi listeczkami – to kilka powodów do płaczu w dniu własnych urodzin. Podrasowanie cudzego wnętrza bibelotami wątpliwej urody to próba kultury i dobrego wychowania solenizanta. Skoro już nie możesz kupić dobrej książki, kup lepiej pudełko pozwalające ukryć porcelanowe straszydełka.

Sweterek w serek

To zaraz obok skarpet (które z grzeczności zostały pominięte na tej liście) najsmutniejszy prezent, którym można obdarzyć ukochanego mężczyznę. Sweterek to przekleństwo, a praktyczne prezenty dla mężczyzn to wiatrówka, latarka super mocno świecąca, lornetka, którą można obserwować przeciwległy kraniec świata i kompas – bo zawsze się przyda.

Biżuteria

Drodzy Panowie, jeśli nie chcecie dostawać ciepłych sweterków i skarpet do kompletu, odpuście sobie wybieranie na własną rękę biżuterii dla swoich pań. Służymy radą, sugestią, palcem, który wskaże najpiękniejsze kolczyki, ale nie zdawajcie się na własny gust – skoro go nie macie.

Co wspólnego ma wiosna i siłownia?

Kończy się zima. Wychodzimy z wielkich swetrów i ciepłych spodni, a tu niespodzianka. Zimowa tkanka tłuszczowa odmawia współpracy z wiosenną spódniczką mini! Jak trwoga to… na siłownię!

W marcu wszyscy już mają szczerze dosyć zimowego chłodu, kożuchów i czapek z pomponem. Pierwsze cieplejsze dni sprawiają, że paniom marzą się stroje kąpielowe dwuczęściowe oczywiście, i zwiewne sukienki na lato. Zimowy leń najczęściej wyszedł nam bokiem, i to nad spodniami, więc zaczyna się wiosenno-letnia pogoń za szczupłą sylwetką.

Dieta cud

Pierwszy histeryczny krok po 2 kg mniej to oczywiście cudowna dieta. Gazety i portale internetowe wykorzystują tę kobiecą słabość i już od pierwszych słonecznych dni namawiają nas na zmniejszenie porcji jedzenia. Masochistyczna skłonność płci żeńskiej każe testować na sobie dziwne diety niewiele różniące się od głodówek.

Fitness, jogging, rower, rolki…

Wiosna sprawia, że ludzie tłumnie uprawiają jogging, spalają tkankę na rowerach i oblegają siłownię. Jak na dzwonek panie pędzą na najcięższe z treningów fitness, a panowie pompują bicepsy na „siłkach”. Pocimy się, męczymy i dręczymy, tylko po to, żeby wcisnąć się w szorty i paradować dumnie po plaży.

To wiosenne wariactwo służy oczywiście zdrowiu, a przede wszystkim urodzie. Co by było jednak, gdybyśmy na zimę nie przerywali ruchu i nie chowali się w gawrach jak niedźwiedzie? Skąd w nas potrzeba zimowej hodowli kilogramów? Może to naturalna kolej rzeczy? Zima usypia naszą próżność.